RSS
poniedziałek, 12 listopada 2007
DJ Adam (Nowy Jork) na milondze Comme il Faut 18.11.07

Kolejne wydarzenie z cyklu Comme il Faut Extra. Po didżejach z El Corte, Berlina, Buenos Aires, Duesseldorfu mamy kolejnego gościa z zagranicy. Tym razem na zaproszenie Comme il Faut przyjedzie do Warszawy DJ Adam z Nowego Jorku by zagrać dla polskich tangueros. 

Jak to się stało, że ten dżentelemen zawita do Warszawy? Adama (o ciekawie brzmiącym nazwisku Hoopengardner i aparycji 100%owego Irlandczyka) poznaliśmy razem z kolegą Grzejem podczas zeszłorocznej wyprawy do Buenos. Adam przebywał w tym samym czasie co my razem ze swoją dziewczyną Ciko, która jest jedną z najlepiej tańczących dziewczyn jakie znam. Oboje byli zresztą często opisywani na stronach tego bloga. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy bo to jest niezwykle miła para bardzo fajnych ludzi zafascynowanych tangiem. No i stało się.... Niemal w rok po naszym spotkaniu Adam jest w Europie (uczy w Berlinie) i przyjedzie do Warszawy by zagrać najlepsze argentyńskie tanga w Comme il Faut.

Adam grał muzykę m.in. Buneos Aires, San Francisco, Montrealu, Toronto i Nowego Jorku oraz na wielu innych milongach w USA. W tym ostatnim mieście ma również swoją własną milongę, która, przynajmniej zdaniem Ciko, uchodzi za najlepszą milongę alternatywną w tej metropolii (zdaje się, że niedługo będą zmieniać miejsce). W Comme il Faut Adam zaprezentuje pewnie bardziej tradycyjne utwory. Możemy jednak spodziewać się kilku muzycznych niespodzianek.

Miałem okazję raz słuchać i tańczyć do muzyki Adama, właśnie w Buenos Aires. Gabriel Glagovsky (bardzo sympatyczny koleżka o wschodnioeuropejskich korzeniach), który prowadzi popularną milongę w Villa Malcolm, zaprosił go do współpracy i ludziom się podobało (tj. zostali do końca i bili brawo :-))). Trzeba jednak pamietac, ze Villa Malcolm to dość specyficzne miejsce jak na milongi BA. Więcej młodych ludzi, sporo turystów, muzyka leci ciągle bez cortin, nie stronią od nuevo (formalnie chyba jest to praktika ale prawie nikt nie ćwiczy - wszyscy tańczą).

Dla zainteresowanych link do youtube gdzie można zobaczyć Adama podczas pokazu:

"Milonga Criolla" z Ciko (przy okazji, moim zdaniem najlepsza milonga Francisco Canaro) : http://www.youtube.com/watch?v=qPwv5bEU7fE

O Adamie w szekspirowskim oryginale:

Adam Hoopengardner excels in many styles of tango which gives him the opportunity to dance with everyone from the most traditional salon dancer, to the milonguero, to the more nuevo dancers. Adam's philosophy of tango is centered on the energy one feels from one's partner, which he believes should dictate the style and movement of the dance. He doesn't believe in restricting himself to either an open or close embrace instead he attempts to create a connection with his partner and allows that to dictate what evolves on the dance floor. His teaching style reflects this philosophy. He bases his classes on the abilities of the students and uses different exercises to help them explore the dance. On the social dance floor you will see him moving close or open depending on the connection, space, and music.

Jeśli ktoś szuka jeszcze wiecej informacji to znajdzie je tutaj: http://www.myspace.com/ahoopengardner

Ciko i Adam wyglądają tak (zdjęcie wykonane przez nieznanego artystę na ulicach Buenos Aires w listopadzie zeszłego roku  :-))):

  

23:50, rjaworski1977
Link Komentarze (1) »
środa, 03 października 2007
Pablo Inza & Maria Mondino w Comme il Faut - jaka będzie to milonga

Trwa odliczanie dni i godzin do sobotniego wydarzenia w Comme il Faut. Jak Pablo i Maria wygląją i tańczą czytelnicy tego bloga wiedzieć już powinni. Jeśli nie to zapraszam do przejrzenia wcześniejszych wpisów gdzie zamieściłem linki do pokazów na You Tube.

W najbliższą sobotę 6 października organizujemy specjalną milongę Comme il Faut. Ponieważ jest specjalna postanowiliśmy zorganizować ją w sobotę tak by tangueros z całej Polski mieli okazję zobaczyć jak tańczy jedna z najlepszych obecnie par tanga argentyńskiego na świecie. Milonga będzie też wyjątkowa z tego powodu, iż przygotowaliśmy dla Was dodatkowe atrakcje.:

  • Jak zwykle w Comme il Faut będą grane najlepsze argentyńskie tanga - ale po raz pierwszy razem zagra nasze lokalne superduo DJskie - dwóch chyba najbardziej utalentowanych warszawskich musicalisadores młodego pokolenia :-)) czyli Cezary i Hayek.
  • Dzięki wsparciu Winerii będziemy mieli okazję degustować oryginalne argentyńskie wino Luigi Bosca - powitalna lampka dla każdego!!
  • Jak zawsze w Comme il Faut znakomite ciasto -> tym razem trochę więcej niż zwykle :-)))
  • Na tę okazję przearanżujemy salę tak by było więcej miejsca do tańca. Cofniemy didżejkę i stworzymy dodatkowe miejsca do siedzenia pod antresolą. Fajnie będzie....
  • Będzie można usiąść sobie nie tylko na sali ale również na sofach rozłożonych między piętrami w prawdziwie klubowej, dekadenckiej atmosferze - trochę w stylu berlińskiej bohemy
  • Supersprawą bedzie możliwość obejrzenia pokazu z antresoli - z reguły podczas niedzielnych, popołudniowych milong jest niemal pusta ale w tę sobotę będzie idealnym punktem widokowym do oglądania jak tańczą Pablo i Maria.
  • Impreza zaczyna się o 21.00 - zachęcamy do jak najwcześniejszego przybycia - ilość uczestników jest ograniczona.

Na deser ekskluzywnie dla czytelników tego bloga - kolaż naszej pary :-)))

Do zobaczenia i zatańczenia :-))

 

23:10, rjaworski1977
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 września 2007
23 września - DJ Thorsten na niedzielnej milondze Comme il Faut

W jutrejsze niedzielne popołudnie (tj. 23 września 2007) DJem na milondze Comme il Faut będzie Thorsten Zoerner z Duesseldorfu. To obecnie jeden z najlepszych tangowych "musicalizadores" w Europie. Jak to się stało, że pojawi się w Warszawie? Kilka miesięcy temu Ewa pojechała do Berlina na koncert Otros Aires, którzy zaczynają być coraz popularniejszym zespołem typu tango-elektro (by the way - czy ktoś wie, ze na ich ostatniej płycie pt. bodajże "Dos", ale tu mogę się mylić, jest materiał video zawierający obszerne ujecia z warszawskiego koncertu i milongi w M25? Co poniektórzy mogą się nawet rozpoznać :-))).

Ale do rzeczy. DJem na berlinskim koncercie miał być nasz znajomy Hagen, który zresztą miał również okazję grać w Comme il Faut. Thorsten, który był w tym czasie w Berlinie przy zupełnie innej okazji spytał się Hagena czy jest możliwość zagrania na jakiejś tradycyjnej milondze - Hagen odpowiedział, że i owszem i odstąpił mu swoją rolę tego wieczoru. Niesamowita klasa i zachowanie. Imprezie wyszło to na dobre bo wg Ewy przez cały wieczór nie było ani jednej słabej tandy i parkiet cały czas był pewien. Zatem pomyśleliśmy, że warto będzie go sprowadzić jak najszybciej do Polski - no i zagra dla na jutro.

Thorsten mieszka i uczy tanga w Duesseldorfie a poza tym jeździ po Europie jako tangowy DJ. Dość regularnie gra w moim ulubionym El Corte (warto zajrzeć jak wyglada jego najbliższy grafik na http://www.thorstenzoerner.de/tango-atelier.html - jutro milonga w Comme il Faut a za miesiąc czy dwa jedzie grać właśnie do europejskiej tangowej mekki. Od razu powiem, ze Thorsten ma inny styl niż inny rezydent El Corte, Arnoud (także grał u nas kilka miesięcy temu), który dość odważnie eksperymentuje z nowszymi brzmieniami. U Thorstena możemy oczekiwać całkowitej koncentracji na klasycznych argentyńskich tangach. Bardzo ciekawa sprawa - gość przyjechał do nas ze skrzynką płyt CD - jako jeden z niewielu nie odtwarza z komputera tylko puszcza muzykę z odtwarzacza - sam jestem ciekaw jak to jutro będzie wygladać.

Jak wyglada Thorsten? Ano tak.... (to ten gość po prawej, nie mylić z Mona Lisą ;-))   

 

16:45, rjaworski1977
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 sierpnia 2007
A tak Pablo wygląda razem z piękną Marią (moim zdaniem fajne zdjęcie :-)
20:10, rjaworski1977
Link Dodaj komentarz »
Pablo Inza - tak tańczy....
Tu wrzuciłem kilka linków z youtube, które dają wyobrażenie o tym jak tańczy Pablo Inza: 
Oto kultowe wykonanie słynnej Poemy Canaro (z Moirą Castellano)
 
 
Tu z kolei nagrania z tegorocznego Festiwalu na Capri
Tu kolejny pokaz - brawurowe wykonanie milongi "Ella es asi" Donato (niestety fatalna jakość nagrania ale i tak widać miękkość z jaką się porusza)
Cuartito Azul z Rotterdamu (to chyba nazwa milongi bo na słynne tango mi to nie wygląda Canaro)
I ostatni pokaz - mała improwizacja z Eugenią Parillą czyli byłą partnerką znanego Chicho ;-)))
18:59, rjaworski1977
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 sierpnia 2007
Dlaczego Pablo Inza??

Uff... wielkie marzenie dochodzi do skutku. Na weekend 5-7 października przyjeżdża do Warszawy na zaproszenie Comme il Faut, wraz ze swoją partnerką, Pablo Inza - moim skromnym zdaniem jeden z najlepszych obecnie tancerzy i nauczycieli tanga argentyńskiego. Pablo jest jednym z przedstawicieli nowej, młodej argentyńskiej fali utalentowanych tancerzy/nauczycieli, którzy wychodzą poza schematy tradycyjnego tanga argentyńskiego. Mam tu na myśli zarówno sposób tańca i poruszania się na parkiecie, jak i metodykę nauczania. Zobaczyłem go po raz pierwszy na DVD na jednym z pokazów podczas festiwalu CITA (bodajże 2004 lub 2005) tańczącego z Cecilią Gonzalez do utworu "Le grand mere" i pomyślałem: "to jest to!!". Od tego czasu pilniej przyglądałem się jego pokazom (tu podziękowania dla kolegi Cezarego za pomoc) i pomyślałem sobie, że fajnie byłoby zobaczyć jak uczy.   

No i udało się. :-))  Podczas pobytu w Buenos w zeszłym roku miałem okazję uczestniczyć w organizowanych przez niego zajęciach (12 godzinne weekendowe seminarium) - niestety wylot był w sobotę więc uprosiłem tego dżentelmena, żebym mógł wziąć udział w piątkowej sesji - Pablo się zgodził choć niechętnie bo zależało mu na podkreśleniu kompleksowości zajęć. Ich struktura polega na tym, że przechodzi się stopniowo od teoretycznie prostych elementów i ćwiczeń do coraz bardziej złożonych konstrukcji (bardziej zainteresowani mogą sobie poczytać komentarze pisane "live" we wcześniejszych wpisach z niniejszego bloga).

Jeśli chodzi o taniec - nie ma tu za wiele do pisania - najprościej wejść sobie na Youtube - we wpisie powyżej przykładowe linki.

Na co warto MOIM ZDANIEM zwrócić uwagę w jego tańcu to niebywała lekkość z jaką porusza się on i jego partnerki, plus łatwość z jaką improwizuje swój taniec. Wedle tego co powiedział mi kiedyś nasz wspólny znajomy Ricardo (tak... ten sam... :-))), gość ZAWSZE improwizuje. Wynika ona ze sposobu w jaki ustawia ciało (rozluźnienie) i wyprowadza ruch (sterowanie ze słynnego centrum). W niczym nie przypomina to klasycznych zajęć pt. krok, krok + figura. Pablo bardziej stara się pokazać w jaki sposób możemy się poruszać w tańcu tak, by ruch nie sprawiał nam kłopotu i dał się łatwo przekuć w ciekawe improwizacyjne formy. Zajęcia, w których uczestniczyłem były dość żmudne i po 3 godzinach byłem wyczerpany, choć bardziej psychicznie niż fizycznie ponieważ wymagały one dużej koncentracji na poprawnym wykonaniu dość subtelnych ćwiczeń. Mogę za to powiedzieć, że te rzeczy zostały na dłużej.

Dlatego też pomyśleliśmy o zorganizowaniu w Comme il Faut nie tradycyjnych warsztatów typu 1,5 h na np. sacady ale kilkugodzinnego, kompleksowego seminarium, które pozwoli mocniej wpłynąć na zmianę/poprawę tańca uczestników.

Koncept seminarium w komfortowej 12osobowej grupie pozwala na:

--- głębsze poznanie studiowanych elementów

--- lepszy kontakt z nauczycielami, którzy przez 3 dni mogą lepiej poznać swoich uczniów i ich problemy

--- dostosowanie nauczycieli do potrzeb uczestników (mówiąc wprost jeśli uczestnicy chcą podkreślenia poszczególnych elementów)

19:58, rjaworski1977
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 czerwca 2007
"Prawie nie siedziałem" :-) czyli tango w Japonii

Właściwie to nie w Japonii tylko w Osace. Udało mi się wyskoczyć tylko na jedną milongę, która zresztą, jak się okazało, odbywa się raz na miesiąc. W Tokio nie było już czasu na uciechy więc jest to bardzo wyrywkowy i niekompletny obraz tanga w Kraju Kwitnącej Wiśni (prawdę mówiąc  nie widziałem ani jednej) - dlatego też ograniczę się raczej reporterskiego opisu.

Znaleźć milongę w Osace to już połowa sukcesu - bardzo przydaje się znajomość japońskiego ponieważ wyspiarze, wbrew temu co mi się przez wiele lat wydawało są słabi w językach obcych, również jeśli chodzi o Internet. No ale na szczęście trafiają się wyjątki, głównie w działach zagranicznych dużych korporacji typu  Panasonic, Sony czy Mitsubishi. Odpowiednią stronę znalazłem sam a z pomocą przyjaciół udało się ustalić miejsce imprezy i dojazd.

W miejscu zwanym Fuksuhima w niepozornej kamienicy znaleźliśmy salę "obitą" lustrami w której całkiem dobrze bawiło się kilkanaście par. Gospodarze imprezki byli przesympatyczni jak to Japończycy choć nie mówili w żadnym języku poza japońskim chyba z wyjątkiem słowa "łota" (zagadka dla lingwistów o jaki wyraz chodzi - nagroda to herbata w Comme il Faut przy najbliższej okazji  :-)))

Najzabawniejsze co się działo potem. Jak to mówią czasem nasze partnerki: "Prawie nie siedziałem" :-)) Japończycy, zwłaszcza kobiety, są dość nieśmiali ale w tangu kulturowe bariery chyba nie mają zastosowania - panie wyciągały mnie za rękę na parkiet (jaśniej nie dało się wytłumaczyć :-)) - nie wykluczone, że z grzecznośći bo to bardzo gościnny nagród.

Muzyka - bardzo eklektyczna i w sumie nie za bardzo taneczna - wyjątkiem była jedna z moich ulubionych milong - Cigatriz, D'Arienzo.

Tancerze - coś w stylu pokazu Luna de Tango (jest do obejrzenia na płytach DVD jako dodatek do festiwalu CITA, chyba z 2004 albo 2005 roku) tylko trochę mniej wygimnastykowani ale trzeba przyznać, że tańczyli z pełnym zaangażowaniem.   

Imprezy tangowe w Japonii (to akurat dotyczy większości milong, które nie nazywają się najczęściej milongami tylko tango parties) zaczynają się wcześnie i szybko kończą - ta w Osace o 23.00. Wynika to chyba z faktu, że to wielkie miasta i powrót do domu może zająć godzinę i dłużej no a rano trzeba do pracy. Ale ja akurat wolałem jeszcze pójść na pączka i herbatę... :-)) 

 

 

12:23, rjaworski1977
Link Komentarze (1) »
czwartek, 17 maja 2007
Hagen i berlińskie milongi

17 czerwca br. będziemy gościć w Comme il Faut Hagena Schroetera. Hagen jest zarówno DJem jak i nauczycielem tanga z Berlina, który jest podobno drugą po Buenos Aires społecznością tangową na świecie (4000 tańczących!!!). Hagen zarówno zagra na naszej milondze jak i również poprowadzi specjalną lekcję (szczegóły na www.blautango.com w sekcji wydarzenia).

Dlaczego Hagen? Poznałem tego dżentelmena chyba z 1,5 roku temu na jednej z berlińskich imprez tangowych (to byla zdaje się jakaś pojedyncza milonga w Palast der Republik - takim starym, zrujnowanym budynku - spuściźnie po Niemieckiej Republice Demokratycznej). Sama milonga była taka sobie ale trochę popatrzyłem sobie jak koleś się rusza. Mimo swojego wysokiego wzrostu jest jednym z najpłynniej ruszających się tancerzy jakich widziałem. Niezależnie od tego czy tańczy z niską czy wysoką partnerką sunie jednostajnie, pięknie wyprostowany przez parkiej robiąc od czasu różne dziwne rzeczy bez utraty równowagi. Nie wiem jak on to robi ale chętnie się dowiem...

Później spotkanie na milondze Tango-Loft, gdzie Hagen był wtedy DJem. Bardzo fajna muzyka tj. 85% pięknych starych tanga + troszkę innych brzmień ale chyba bardziej łagodnych niż to co ostatnio pokazał nam Arnoud (który na codzień gra w El Corte, które jest mekką maniaków tanga z całej Europy, którzy zatańczą do wszystkiego i do tego robią to nieźle). Następnie spotkaliśmy się w kilku miejscach, głównie w El Corte i Berlinie. Tak przy okazji - Tango - Loft to niedzielna milonga popołudniowa, która obecnie jest podobno jedną z najczęściej odwiedzanych imprez tangowych. Co tydzień przychodzi tam 150 - 200 osób. Zabawa zaczyna się o 17.00 (i ludzie przychodzą dość wcześnie) a kończy po pierwszej w nocy. Kosmos. Można zjeść ciacho, napić się herbaty i zasiąść w wygodnych choć eklektycznie dobranych sofach, fotelach, kanapach ułożonych wzdłuż parkietu. Do tego fajne światła, świeczki w kandelabrach + nastrój dekadencji. Żeby było jeszcze ciekawiej Hagen mieszka w Tango-Lofcie, bo ten pełni również funkcję mieszkalną - po prostu jak ma ochotę to może tańczyć tango nawet zaraz po wyjściu spod prysznica (oczywiście o ile ma pod ręką partnerkę ale zauważyłem, że z tym nie ma kłopotów :-)))) 

Po tym jak powstało Comme il Faut, poprzez które chcemy przybliżyć tangowych DJów z całej Europy polskiej społeczności tangowej, automatycznie pomyślałem o Hagenie jako jednym z kanydatów do grania na naszej milondze.

Jego wizyta jest początkiem pewnego małego podprojektu w ramach Comme il Faut, który roboczo nazywamy "Z wizytą u przyjaciół". Patrząc podczas ostatniego berlińskiego maratonu jak mocne jest tango u naszych zachodnich sąsiadów pomyśleliśmy sobie z Grzejem (właściwie to chyba Grzej pomyślał a ja uznałem, że to całkiem niegłupi pomysł), że fajnie byłoby przybliżyć zachodniej śmietance tangowej polskie środowisko tangowe. Pomyśleliśmy sobie, że dobrze byłoby zaprosić od czasu do czasu dobrych a jednocześnie rozsądnych cenowo znajomych nauczycieli tanga i DJów, którzy pomogą nam w rozwoju tangowego środowiska w Polsce. Moim marzeniem jest zrobić kiedyś międzynarodowy maraton tangowy, taki jaki widzieliśmy w Berlinie. Czy to jest niemożliwe?? Wszystko jest możliwe... Kolega Sizar opisywał niedawno na naszym forum tangowym jak DJ Arnoud wołał ze zdziwieniem "This is not cortina!" podczas milongi w Comme il Faut gdy puszczał swoje eksperymenty tangowe. Ja zapamiętam jednak z jego wizyty inną sytuację. Kiedy już wszyscy wyszli po imprezie i pogryzaliśmy jabłka pakując sprzęt, Arnoud powiedział do mnie, też z lekkim zdziwieniem ale też chyba uznanem: "I saw many good dancers tonight" - I ja wtedy się uśmiechnąłem do niego ... Ale już bez zdziwienia....  :-)))    

  

20:27, rjaworski1977
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 kwietnia 2007
Tango Maraton w Berlinie - to było coś...

Raz do roku kilkoro animatorów berlińskiego tanga, wśród nich jedna z najlepszych moim zdaniem, tangeur w Europie oraz moja idolka - Gaia Pisauro, organizuje Maraton Tangowy. Na jeden weekend (muzyka startuje w piątek wieczorem a kończy się w niedzielę po południu) zjeżdża się do stolicy Niemiec śmietanka tangowa z całej Europy i nie tylko (w tej śmietance jest też zawsze kilka kożuchów jak piszący te słowa :-))) by wspólnie poszaleć przy muzyce tangowej. Nie jest to oficjalna impreza - rozchodzi się pocztą pantoflową przez znajomych królika - co nie zmienia faktu, iż już 3 dni po wysłaniu maila nie było już wolnych miejsc. Płaci się wpisowe + przywozi trochę własnego jedzenia można zaczynać zabawę.

W zeszłym roku impreza odbywała się w czymś w rodzaju starej fabryki czy gazowni zaadaptowanej na loft przez jednego z niemieckich tangueros. Było to jedno z najciekawszych miejsc w których zdarzyło mi się tańczyć.

W tym roku impreza zaczęła się niezaciekawie - nowe miejsce to po prostu sporawa sala, klinicznie czysta, ze śliskim parkietem, dwiema kolumnami + bardzo fajne łóżko na środku na którym można było się pokładać i obserwować tańczących. Muzyka - pierwszych dwóch DJów w piątek to "totale Katastrophe" - bez ładu i składu; dodatkowo za dużo nuevo i do tego non-danceable. Pomyślałem sobie, że naprawdę mamy fajnych DJów tangowych w Warszawie, którzy się od siebie wzajmnie uczą, regularnie podnosząc swoje umiejętności i nie mamy czego się wstydzić. Dopiero trzeci DJ (właściwie didżejka - bo była to kobieta) przyniósł zmianę i to na lepsze choć dalej nie była to, moim zdaniem najlepsza muzyka tangowa. Dużo ciekawiej zrobiło się jednak na parkiecie, na którym pojawili się świetni tancerze.
Apogeum nastąpiło jednak w sobotnią noc - czegoś takiego jeszcze nie widzałem - ani w El Corte ani w Buenos Aires. Normalnie na milongach sytuacja wygląda w ten sposób, że mniej więcej 10-20% stanowią top tancerze zaś ok. 80% osoby tańczące dla czystej przyjemności na poziomie średniozaawansowanym. Tym razem było odwrotnie - tak wielu świetnych tangueros w jednym miejscu jeszcze nie nigdy nie widziałem i pewnie nieprędko zobaczę. Poza świetnymi nauczycielami z Berlina i Duesseldorfu, niesamowitymi Szwajcarkami i Szwedkami (mają chyba kości z gumy :-/ ) , dziewczynami z Rosji, Wlk. Brytanii i Włoch, przyjechały na ten event "młode wilki" z Buenos Aires - kilka par (niektórych nawet spotkaliśmy z podczas naszego pobytu z Grzejem w Argentynie - cała historia - poniżej w blogu). Do tego wreszcie świetni DJe (szczególnie moją uwagę przykuł niejaki Georg). Przyjemnie było popatrzeć jak ludzie potrafią się świetnie bawić tangiem - ile w tym jest improwizacji, zabawnych ale i świetnie wykonanych figur) - naprawdę niesamowite. Nawet znajomi niemieccy koledzy twierdzili, że to jedyna w roku impreza w tym mieście na tak nadzwyczajnym poziomie. Takiej koncentracji świetnych tancerzy trudno szukać na jakiejkolwiek z berlińskich milong nie mówiąc o festiwalu. Kurczę... czy kiedyś uda się nam zrobić taką imprezę w Polsce??
Razem z Grzejem poddaliśmy się ok. 6 rano w niedzielę. Niektórzy ludzie przychodzili jeszcze ok. 5 rano by bawić się do końca imprezy czyli niedzielnego popołudnia. Słaniając się wróciliśmy do domu (na szczęście ok. 20 minut na piechotę od miejsca imprezy). Później spanie do 17.00 i wycieczka do najpopularniejszej ostatnio milongi w Berlinie - słynnej popołudniówki Tango-Loft, na której wzorowany był poniekąd koncept naszej Comme il Faut. Ale o tym co się dzieje w Tango-Lofcie napiszę niedługo, przy innej okazji.    

02:06, rjaworski1977
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 kwietnia 2007
Tango-Komuna na weekend z DJ Arnoud w Comme il Faut

Jeszcze jedna sprawa - dla tangueros spoza Warszawy, którzy chcą przyjechać na milongę Comme il Faut mamy do dyspozycji bezpłatne mieszkanie na weekend (6-7 osób) należące do jednej z zaprzyjaźnionych tanguer. Zainteresowani proszeni są kontakt emailowy na patefka@hotmail.com w celu rezerwacji i omówienia szczegółów. Pozdrawiam, R.  

16:10, rjaworski1977
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5